Jak wygląda nauka przez internet?


Jak zalicza się wirtualny wykład? Trzeba wejść na specjalną stronę WWW, zalogować się i przeczytać dostępne materiały. Zaoczni studenci Szkoły Głównej Handlowej wykładowców spotykają na czacie, a kolegów na forum dyskusyjnym

- Nawet niektóre kolokwia można zaliczyć online. Ale egzamin jest normalny - zastrzegają studenci SGH. Ich zdaniem wirtualne studia nie różnią się tak bardzo od zwyczajnych. Wymagają tylko większej samokontroli, bo nad głową nie stoi wykładowca. Od tego semestru zaoczni studenci SGH mogą już zaliczyć dziesięć w pełni wirtualnych wykładów. Online uczy się tu 2 tys. osób. Wczoraj w murach uczelni wykładowcy i rektorzy z całej Polski na specjalnej konferencji dyskutowali o pożytkach i zagrożeniach rozwoju e-edukacji.

Zajęcia mogą być bogatsze i ciekawsze, a zaliczenia szybsze i mniej stresujące. Studenci bardziej angażują się w naukę - tłumaczył Andrzej Wodecki z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. - Ale korzyści odnosi też sama uczelnia. Dzięki elektronicznej obsłudze studentów zmniejszają się koszta związane z administracją.

Sukcesami na tym polu chwalił się były rektor SGH Marek Rocki.

- Kilka lat temu zaczęliśmy wprowadzać formularze czytane przez optyczne skanery. Teraz część z nich można już wypełnić w internecie. Są to m.in. podania o przyjęcia na studia, deklaracje semestralne oraz ankiety, w których studenci oceniają wykładowców - relacjonował.

Narzekał, że polskie prawo nie nadąża za postępem w tej dziedzinie. - Wciąż na papierku musi być podpis i pieczątka, więc wizyty w dziekanacie są nieuniknione.

- Liczymy na to, że zanim skończymy studia, zacznie działać podpis elektroniczny - przekonuje Wojciech Niezgorziński, student pierwszego roku.

Karol Kobos